Aleksandra

Obserwowani

0 użytkowników

Obserwujący

0 użytkowników

Jak dla mnie ideał :)

"Naishi" to dwuosobowa gra karciana, na 15-20 minut, dla graczy od 10 lat, w której gracze rywalizują o wpływy na cesarskim dworze.

Każdy z graczy ma swoje terytorium składające się z 10 kart - 5 z nich ma jawne przed sobą, zaś drugie 5 trzyma ukryte przed przeciwnikiem na swojej ręce. Kluczowe jest umieszczenie każdej z kart, nie można go dowolnie zmieniać!

W swojej turze gracz może wykonać jedną z kilku dostępnych akcji - rozbudować swoje terytorium względem specjalnych zasad i opcjonalnie wykonać jakąś dostępną akcję dodatkową na cesarskim dworze za pomocą swojego emisariusza, może też wydać cesarski dekret (to jedna wyjątkowa akcja, którą może wykonać tylko jeden z graczy raz na całą rozgrywkę, lecz traci przy tym jednego z dwóch emisariuszy), może odwołać swoich emisariuszy z dworu lub zadeklarować koniec rozgrywki.

Celem gry jest uzyskanie jak największej liczby punktów ze swojego terytorium, które później przekładają się na wpływy u cesarza. Każda z kart ma inne zasady działania czy wymogi co do lokalizacji w terytorium gracza. Na przykład jakaś karta może punktować tylko wtedy gdy znajduje się na ręce gracza lub kiedy jest umieszczona na granicy terytorium czy w sąsiedztwie innego typu karty.

W "Naishi" bardzo podoba mi się jej kompaktowość, pudełeczko mogłoby być wręcz dwa razy mniejsze, jest to karcianka, którą można by było nawet zapakować do kieszeni. Idealnie nada się na różne wyjazdy, a do tego przy rozłożeniu nie zajmuje dużo miejsca.

Kolejna sprawa to szata graficzna - urzekła mnie jak tylko zobaczyłam te piękne ilustracje na kartach! Ta estetyka totalnie do mnie trafia i niesamowicie pasuje do klimatu Japonii. Wygląd jest zdecydowanie mocną stroną tej gry. Grafiki są minimalistyczne i po prostu przepiękne!

Zasady są proste, gdyż gra polega na zebraniu zestawu, który przyniesie jak najwięcej punktów. Wiele gier opiera się na tym samym, więc pod tym względem Naishi nie jest niczym odkrywczym, ale ma kilka elementów, które zwracają szczególną uwagę. Po pierwsze - kolejność kart ma ogromne znaczenie i nie można jej zmieniać dowolnie, czasami trzeba się nieźle nagłówkować, aby uzyskać pożądany efekt.

I to następna rzecz, która mi się tu podobała - choć gra jest szybka i prosta, to wymaga sporo kombinowania i z mocnym przeciwnikiem ta potyczka może stanowić rozgrzewające wyzwanie.

Poza tym podoba mi się możliwość, że któryś z graczy może zadeklarować koniec rozgrywki jako jedną ze swoich akcji. Skłania to do pośpiesznego budowania swojego terytorium.

W grze występuje wiele różnych typów kart, ale po kilku rozgrywkach można się w tym dość swobodnie połapać, wtedy podpowiedzi dotyczące punktacji umieszczone na kartach stają się już intuicyjne. Jedynie na początku jest przy tym trochę zamieszania i brakowało mi jaśniejszego skrótu zasad, a także zdziwiło mnie, że w pudełku jest tylko jeden zestaw kart pomocniczych.

Finalnie gra miło mnie zaskoczyła, bo mimo tego, że wiele tytułów opiera się na zbieraniu zestawów, to jest tu kilka zasad, które odświeżają tę mechanikę. Dodatkowo solidnym atutem tej gry jest jej wygląd, gdyż szata graficzna jest wspaniała, a do tego kompaktowość, dzięki czemu "Naishi" będzie świetnym kandydatem do zabrania w podróż. Początkowo nie byłam do tej karcianki przekonana, ale w miarę kolejnych rozgrywek stwierdzałam, że naprawdę dobrze się przy niej bawię.


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

"Bandido. Alcatraz" to jubileuszowa edycja zgrabnej karcianki Bandido, w której dołożone zostały fragmenty tuneli zalanych wodą (nawiązując tematycznie to podtytułu) oraz występujące na niektórych kartach symbole liny i sztormiaków.

Zagrać można w nią od 1-4 graczy, świetnie działa na dowolną liczbę osób (testowaliśmy nawet w 5). Zalecany wiek to od 6 lat, a czas trwania to około 15 minut.

Jest to gra kooperacyjna, zatem gracze muszą w niej współpracować, aby wyprowadzić tytułowego Bandido z więzienia układając karty tuneli w taki sposób, aby droga prowadziła do wyjścia oznaczonego na specjalnej karcie. Nie mogą pozostać otwarte żadne inne drogi, a dodatkowo, w tej edycji, nie można pozwolić, by na koniec gry jakiś korytarz był zalany wodą. Oprócz tego trzeba zgromadzić na boku 3 sztormiaki i 2 liny.

Brzmi banalnie, bułka z masłem, pestka... otóż nie, wbrew pozorom bardzo trudno jest wygrać w tę grę (choć jest to możliwe)
Muszę przyznać, że "Bandido. Alcatraz" podbiło nasz stół i skradło nasze serca! Nie spodziewałam się, że ta mała, niepozorna karcianka aż tak mi się spodoba!

Proste zasady nie są przeszkodą w tym, by gra stanowiła wyzwanie i to właśnie ta chęć wypełnienia zadania i zwycięstwa napędza do kolejnych rozgrywek i prób oswobodzenia Bandido z więzienia! Trzeba tu mocno pokombinować i zmyślnie zarządzać zasobami, nawet jeśli nie zawsze można użyć danej karty wtedy, kiedy nam pasuje. No i odrobina szczęścia też się tu przyda!


Gra jest bardzo regrywalna, niemożliwe jest ułożenie dwa razy takiej samej sieci tuneli dla Bandido, choć czasem brakuje nam stołu, jeśli rozrosną się nie tam gdzie trzeba. To chyba będzie też jedna z moich ulubionych gierek, jeśli chodzi o tryb solo.
Ten tytuł wywołuje silne poczucie kolejnej rundy i próby, przez co gra często jest w użytku i niestety widać to po tym jak szybko zużywają się karty :/ nawet przy ostrożnym graniu trochę się zdzierają na brzegach :/

Pudełeczko jest maleńkie, może się zmieścić nawet do kieszeni, więc idealnie nada się na wyjazd, lecz trzeba pamiętać, że przy rozgrywce gra potrafi już zająć sporo miejsca 😅

To kompaktowa i szybka, ale niezwykle przyjemna gra! Coś czuję, że to będzie jedno z lepszych tegorocznych odkryć ^^ naprawdę szczerze mi się spodobała, uwielbiam takie gierki na kombinowanie, a jeśli można kminić wspólnie to już w ogóle! Gorąco polecam!


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

"Karnuta" to szybka gra od 2 do 4 graczy, którzy wcielają się w rolę druidów ważących magiczne mikstury. Używać do tego mogą po cztery składniki dnia oraz nocy, a żeby zagrać przed siebie kartą ze składnikiem należy użyć odpowiednich run.

Zasady są bardzo proste, w swojej turze gracz może wykonać dwie akcje spośród: dobrania karty, zagrania karty, dobrania run z wybranym symbolem lub odwrócenia run na swojej planszetce na wybraną stronę.

Gra trwa 11 rund - kończy się wtedy, gdy któryś z graczy położy przed sobą 11tą kartę, co zaznacza się na liczniku na swojej planszetce. Wygrywa gracz, który zdobędzie najwięcej punktów z wyłożonych przed sobą składników. I tu właśnie tkwi piękna esencja tej planszówki!

Bo oczywiście gra ma ciekawy klimat, jest fajnie wydana, planszetki z ruchomym elementem, piękne karty czy dobrej jakości tabliczki z runami i pod tym względem nie ma się do czego przyczepić, to właśnie najlepsze w niej jest to kombinowanie, by wyciągnąć jak najwięcej punktów!

Gra wymaga ruszenia głową, przewidywania tego co się uda zrobić przed upływem 11 rund, podejmowania różnych decyzji na co postawić. Niby szybki i lekki tytuł, ale dzięki temu kombinowaniu potrafi dać nie tylko frajdę, ale i sporo satysfakcji!

Klimat rozgrywki bardzo mi się spodobał, szata graficzna została tutaj fajnie dobrana i może samych druidów jakoś mocno nie czuć, to jednak "kamienne" tabliczki z runami robią tutaj bardzo dobrą robotę. Podział surowców na 4 składniki dnia oraz 4 składniki nocy plus sól (jako jokery) również przypadł mi do gustu.


Same wrażenia z rozgrywki mam jak najbardziej pozytywne - nie ma tu może interakcji z innymi graczami, tylko każdy powolutku działa sobie po swojemu, ale klimat podbija emocje, a wykręcenie dobrego wyniku na koniec potrafi być bardzo satysfakcjonujące!


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

"Rise of Empire" to nowość ze słynnego uniwersum Star Realms - deckbuildingowej karcianki osadzonej w klimacie science fiction. Ta wersja oferuje dwa warianty rozgrywki - dwuosobową kampanię, a potem 2-6 osobową grę klasyczną (w kilku zaproponowanych na końcu instrukcji trybach).

Zasady są bardzo proste - gra polega na budowaniu coraz lepszej, silniejszej talii, która będzie pozwalać kupować lepsze karty, przynosić więcej zasobów i zadawać więcej obrażeń przeciwnikowi.

W swojej turze gracz dobiera 5 kart na rękę i wykonuje akcje, które one oferują. Może to być gromadzenie pieniążków na zakupy w rzędzie handlu, zadawanie obrażeń lub innych utrudnień przeciwnikowi albo leczenie się. Każdy z graczy dodaje lub obejmuje punkty życia na swoim liczniku - a gdy któryś zostanie wyzerowany, to jego właściciel przegrywa rozgrywkę.

Rise of Empire oferuje graczom 12 scenariuszy, które należy przejść po kolei. Każdy z nich nieco zmienia warunki gry na daną rozgrywkę, a karta z jego treścią jest odczytywana po stronie frakcji zwycięzcy poprzedniej partii. Zwycięzcą kampanii zostaje osoba, która zgromadzi przez czas jej trwania więcej punktów zwycięstwa.

Ta wersja gry oferuje też 3 zupełnie nowe frakcje, a także pozwala na modyfikację kart za pomocą naklejek, co wcześniej nie było możliwe. Naklejanie ulepszeń zwłaszcza początkowo budziło we mnie opór, gdyż lubię zachowywać gry w oryginalnej formie, sporo też analizowałam jak zostało to przemyślane i finalnie sam pomysł oceniam pozytywnie. Dzięki temu w dalszych etapach gry dochodziło jeszcze polowanie na poszczególne ulepszenia. Jedyny zarzut to format tych naklejek - powinny być ciut mniejsze, by lepiej pasowały, no i trudno było je prosto nakleić.


Całość jest naprawdę ładnie wydana - w pudełku wszystko ma swoje miejsce, koperty ze scenariuszami są ślicznie zapakowane, karty i liczniki mają klimatyczne grafiki oraz są dobrej jakości. Bardzo podoba mi się jak wszystko zostało rozmieszczone w pudełku, jest tam zachowany porządek. Super opcją jest też skarbiec każdej frakcji, w której można trzymać karty, naklejki i zdobyte punkty.

Sama rozgrywka nie zajmuje jakoś dużo czasu, lecz przejście takiej ilości scenariuszy finalnie trwa dość długo, co pozwala wydłużyć frajdę spędzania czasu w świecie Star Realms.

Dla mnie Rise of Empire było niezwykle przyjemnym powrotem do mojej ulubionej karcianki i (przynajmniej na ten moment) najlepszej gry deckbuildingowej w jaką miałam okazję zagrać 😍 gorąco polecam miłośnikom bitewniaków i kosmicznych gier karcianych! W tę edycję grało mi się niezwykle przyjemnie, z pewnością będę jeszcze do niej wracać! Proste zasady, estetyka i dynamiczne potyczki to duże plusy, lecz dla mnie najważniejsze przy tym tytule są emocje, a Star Realms zawsze dostarczają wielu wrażeń!


Losowość:
Interakcja:
Złożoność:

Jak dla mnie ideał :)

"Star wars. Super teams" to wyścigowa gra planszowa dla 2-4 graczy w wieku 7+ na czas około pół godziny, w której wygrywa gracz lub drużyna, która pierwsza umieści swoje statki na mecie.

Zasady są bardzo proste - gracze zagrywają karty z ręki, które wskazują jakiego koloru statek porusza się o ile pól (od 1 do 6) do przodu. Myk jest taki, że aby otrzymać kolejny przydział kart trzeba zużyc te sześć, które się ma na ręce, a one mogą należeć do kolorów drużyny przeciwnej i wtedy trzeba pomagać rywalom...

Jest jednak na to sposób, gdyż niektóre pola na planszy dają bonusy, które można wykorzystać, a także są pola specjalne, które mogą pomóc przyspieszyć lub spowolnić statek. Tutaj w grę mogą wejść wredne zagrywki.

Gra jest bardzo fajnie wydana - karty są przejrzyste, a duże pionki konkretnych statków z uniwersum Star Wars są naprawdę piękne 😍 jedyny minus jest taki, że są nieco za duże na pola na planszy, zwłaszcza gdy kilka statków gromadzi się na jednym z nich, plansza powinna być sporo większa przy tak dużych pionkach.

Jest to jednak przyjemna i szybka gierka, z banalnymi zasadami, dzięki czemu można w nią zagrać z dzieciakami czy osobami nie obytymi z planszówkami. Prosta wyścigówka mogłaby wydawać się nudna, lecz przy tym tytule praktycznie zawsze towarzyszyło nam mnóstwo emocji! Rywalizacja jest naprawdę spora (w końcu to wyścig), a negatywna interakcja wszystko jeszcze podbija do góry.

Choć gra wydaje się bardziej dla dzieci, to ja z moimi znajomymi również świetnie się przy niej bawiłam, wszyscy przeżywali rozgrywkę i gorąco pragnęli zwycięstwa. To dobry przykład, że i te proste tytuły mogą dawać dużo frajdy - a dla fanów Gwiezdnych wojen te pionki to fajny smaczek! Polecam❤️✨️


Losowość:
Interakcja:
Złożoność: