Łukasz

Nocny Marek

Obserwowani

0 użytkowników

Obserwujący

6 użytkowników

Jak dla mnie ideał :)

Ta cześć CoH moim zdaniem ma najwiecej klimatu z całej serii. Poniekąd dlatego, że pojedyncze misje w firefight book układają się w jedną wielką kampanie i ilustrują najważniejsze wydarzenia w bitwie o Guadalcanal. Klimatu dodaje też taktyka walki Japończyków, którzy często zdobywają dodatkowe punkty zwycięstwa za pokonanie jednostek marines w walce wręcz.

Skromniej jest za to pod względem jednostek, bo ich różnorodność jest mniejsza. Brakuje mi samolotów! Skoro nawet w Price of Honour są żetony samolotów, to aż cieżko zrozumieć dlaczego tutaj ich nie ma. Wojna na Pacyfiku bez samolotów? Lotnictwo jest wprawdzie na kartach, no ale...

Wykonanie jak zwykle bomba. Mapy śliczne, a są jeszcze nakładki, które pozwalają dodać do mapy nowe elementy, np. wioskę, rzekę, dżunglę itp.


W porównaniu do małych dodatków Talismana, dodatki w Runebound wypadają raczej skromnie. Pudełeczko małe, z cieńkiej i delikatnej tektury. Zawartość pudełka wydaje się być bardziej uzupełnieniem podstawki, niż jej rozwinięciem. Trochę kart, figurka... tak bez szału jakoś.
Figurki są za to w takiej jakości jak te z podstawki, a wiec w bardzo dobrej.
Mimo wszystko warto mieć, bo dodatki czynią grę bardziej regrywalną, a tego podstawowej wersji nieco brakuje. Kto lubi podstawkę i chce z niej wyciągnąć jeszcze więcej to kupi, nie ma wyjścia.

Mimo że gra jako całość ma u mnie 5, to same dodatki ze względu na cenę i zawartość oceniłbym na trochę naciągane 4. Gdyby kosztowały 49 zł, to może wtedy byłaby piona.


Jednak muszę zwrócić grze honor. Narzekałem we wcześniejszym komentarzu, że za dużo w tej grze aplikacji. Pograliśmy trochę więcej, przyzwyczaiłem się do aplikacji i nie mam już teraz wątpliwości, że to jednak świetna gra.


Podzielę się pierwszym wrażeniem.

Zagrałem, spróbowałem, i... Hmm, sam nie wiem co o tej grze sądzić. Grając scenariusz, spędziłem 80% czasu gapiąc się w tableta, wiec czy ja w ogóle grałem w grę planszową?

Nie wiem.

Po rozegraniu scenariusza czuje się jakbym przeczytał książkę. Książkę bardzo ciekawą, wciągającą i ekscytującą, ale kurczę książkę, a ja przecież chciałem zagrać w grę planszową.

Trochę tak jakby mało gry planszowej w tej grze planszowej. Ona się dzieje bardziej na ekranie niż na planszy.

Dla mnie, dla planszowego tradycjonalisty, to chyba jednak wada.

Oczywiście, i tak dam tej grze jeszcze szanse. Za 350 zł przecież szanse dać trzeba ;)


Jak dla mnie ideał :)

Zagrałem, a po grze czułem się tak, jakbym przeżył przygodę. Więc czy można oczekiwać czegoś więcej od gry przygodowej? Chyba już nic...

Ale może trochę konkretów:

Przede wszystkim mamy świetny system budowania postaci podczas gry. Do wyboru mamy wiele umiejętności i wiele przedmiotów, dzięki którym nasz bohater za każdym razem jest trochę inny.
Nawet kilkakrotne przechodzenie tego samego scenariusza (tą samą postacią) jest ciekawe, bo trafiamy na inne umiejętności i przedmioty, a więc mimo wszystko jest inaczej.

Dwa scenariusze to mało, ale nie jest źle (patrz wyżej). Trzeba liczyć się jednak z wydawaniem pieniędzy na przyszłe dodatki.

Super system walki. Walczymy żetonami. Nasze bronie, zbroje i inne gadżety dają nam dodatkowe żetony. Mądry wybór wyposażenia pozwala nam tworzyć naprawdę mocne ataki.

Czas gry. Z żoną gra zajmuje nam 2-3 godziny. Dla mnie bomba, bo przygoda musi być długa i wyczerpująca, no ale to raczej tylko moje zdanie...

Zasady. Porządnie studiowałem przed graniem i po graniu. Bez wujka google się jednak nie obeszło. Są momenty w grze, które budzą wątpliwości, więc pozostaje czekać na dobry FAQ. Chodzi raczej o detale, ale ja akurat lubię wiedzieć, że gram w 100% zgodnie z zasadami. Póki co wszystkie odpowiedzi znalazłem na anglojęzycznych forach.

Gra jest śliczna, a figurki aż proszą się o pomalowanie, więc pewnie to zrobię.

Grałem tylko we dwie osoby więc to teraz będzie pewna spekulacja - i być może w przyszłości zmienię zdanie, ale tak:

W większym gronie i z osobami, które mało grają - wybiorę Talisman. Z żoną w zimowy wieczór - zdecydowanie Runebound.

U mnie gra ma zasłużoną pione.


Mukami

Liczba recenzji: 17

Spider_priv

Liczba recenzji: 83

Pianandrill

Liczba recenzji: 7

Kubaf

Liczba recenzji: 53

Robert C.

Liczba recenzji: 3

Zurris

Liczba recenzji: 2