Satyr i Nimfa - recenzje

Jak dla mnie ideał :)

W dniu w którym przyszła przyszła przesyłka spędziliśmy 12h grając na okrągło. Ne schodzi ze stołu - przynajmniej jedna partia dziennie musi być.
Sama gra daje sporo satysfakcji i jest bardzo szybka (średnio 30min).
Osobiście bardziej czuję tę grę w wariancie dwuosobowym, ale w 3-4 też nie gra się źle.


Udało nam się zdobyć Teomachię wraz z rozszerzeniem o bogów słowiańskich przez akcję na portalu wspieram.to i bardzo się cieszymy, że wspomogliśmy ten projekt, bo gra bardzo przypadła nam do gustu.
Jest ona skonstruowana na motywie pokera, jednak tu wygrywając nie zdobywasz nowych żetonów, tylko nie tracisz tych postawionych. Bogowie są bardzo ciekawą modyfikacją i po pierwszym spróbowaniu gramy już tylko z nimi. Fakt, że niektórzy są silniejsi, niektórzy słabsi, ale już kilka razy udało nam się przekonać, że silny bóg nie wystarczy, by wygrać rozgrywkę. Z tego co wyczytaliśmy, w dodatku część bogów została już tak zmodyfikowana, by gra była bardziej wyważona. Zauważamy spore różnice w ich właściwościach, jednak gra się bardzo przyjemnie, z każdy kolejnym rozdaniem rozważniej buduje się swoją talię i stawia wyznawców. A po zakończonej grze od razu ma się ochotę na rewanż.
Polecamy tę grę szczególnie osobom, które co nieco interesują się mitologiami, bo to wykorzystanie tego motywu tworzy bardzo ciekawy charakter tej gry. I koniecznie szukajcie rozszerzenia o bogów słowiańskich - gra jest wtedy bardziej wyważona i bardziej rodzima ;)


No i kolejny dodatek, który pozwoli na nowo cieszyć się grą. Oprócz humoru, potworów i grozy dochodzą jeszcze świetne grafiki i trochę zmodyfikowane karty Super Munchkinów, a także obłędy, które modyfikują grę w znakomity sposób. Mamy, pokochaliśmy, polecamy!


Jeszcze więcej kart, jeszcze więcej potworów, jeszcze więcej gadżetów i jeszcze więcej humoru. Gra staje się bardziej losowa i nieprzewidywalna, zabawa staje się jeszcze lepsza. Polecamy wszystkim miłośników Munchkin Cthulhu!


Jak dla mnie ideał :)

Uwielbiamy Lovecrafta, uwielbiamy i Munchkina Cthulhu! Gra zrobiona z pomysłem i z jajem. Mechanika bardzo fajna, prosta, łatwo nauczyć się zasad i się do nich stosować. Za to osadzenie Munchkina w świecie Przedwiecznych to po prostu mistrzostwo. Mimo że walczysz z potworami, czujesz do nich wiele sympatii, są nawet takie, które wręcz pokochasz (nic dziwnego, że mają one bonusy w walce z kobietami), bo jak tu nie pokochać słodkich szczeniaczków :) W trakcie gdy nagle wszyscy chcą wszystkim podkładać świnie (albo po prostu "Gothy"), a pomoc nigdy nie była tak interesowna. I obrywasz w walce, tracisz dobytek, czasem giniesz... Ale to wszystko nie ma znaczenia, chcesz grać dalej, bo gra jest zabójczo wciągająca.


Ile to się trzeba nagłowić, żeby dojść do rozwiązania zagadki. Zabawa i śmiech gwarantowane. Niestety karty wydają się być jednorazowego użytku, bo jeśli znasz już historię, albo sposób jej opowiedzenia, to po co grać dalej?


Świetny dodatek do jednej z naszych ulubionych gier. Pozwala mieć większy wpływ na ruchy, a raczej na blokowanie ruchów przeciwnika. Poruszający się smok zmiata z planszy pionki (chyba że są chronione przez wróżkę), natomiast płytki miasta z księżniczką pozwalają zdejmować rycerzy z miast przeciwników. Możecie być trochę wredni i okrutni, ale też nie macie pewności, czy zaraz to Wam ktoś nie pokrzyżuje szyków. Dodatek ten zdecydowanie wpływa na interakcję między graczami.


Gdy swoją grę rozszerzysz o Owce i Wzgórza, musisz być czujny i pilnować, czy Twoja łąka nie powiększyła się o kolejną płytkę, bo wtedy czas na losowanie żetonów. Tylko czy wtedy trafisz na wilka, czy na owce? To od Ciebie zależy, czy chcesz ryzykować i losować dalej, czy może zagonić owce i zebrać za nie sporą ilość punktów.
Jeśli lubisz opcję klasztoru, ten dodatek również pozwoli Ci na zdobycie większej ilości punktów. Pamiętaj jednak, że liczą się tylko całkowicie obudowane klasztory.
Natomiast opcji wzgórz jeszcze nie zdążyliśmy wypróbować, bo zawsze było nam szkoda płytek, by chować je pod innymi. Ale na pewno je wypróbujemy!
I Wam również polecamy rozszerzanie i próbowanie, bo to jest właśnie cały urok Carcassonne - morze możliwości.


Karczmy i Katedra to bardzo fajny dodatek i wszyscy miłośnicy Carcassonne powinni przemyśleć właśnie takie rozszerzenie swojej gry. Daje on bowiem możliwość lepszego punktowania miast i dróg. Zaczyna więc dochodzić do sytuacji, gdy to przeciwnicy dokładają to Twojego miasta płytki tak, by uniemożliwić Ci jego zamknięcie lub specjalnie dodają płytki przy Twojej drodze, byś tylko nie mógł jej zakończyć. A później kończysz z miastem na 30 płytek, bo jednak nikomu nie udało się skutecznie Ci przeszkodzić :)


Przygodę z Carcassonne rozpoczęliśmy od razu od całego zestawu Big Box 5 i wydaje nam się, że sama podstawa to zdecydowanie za mało, by poznać urok tej świetnej gry. Dopiero z dodatkami, gdy dochodzą nowe sposoby punktowania, nowe rodzaje płytek, można poznać się na tej grze i się w niej zakochać.
Dlatego jeśli zastanawiacie się nad zakupem, koniecznie uwzględnijcie dodatki, które będą nie tylko urozmaiceniem, ale też inwestycją w cudownie spędzone godziny.


Jak dla mnie ideał :)

Grę Carcassonne poznaliśmy u znajomych i wiedzieliśmy od razu, że to coś dla nas. Zaczęliśmy od razu od Big Box 5, ponieważ i tak planowaliśmy sukcesywnie rozszerzać naszą kolekcję dodatków.
Big Box 5 jest idealnym zestawem startowych. W jego skład wchodzą te dla nas najciekawsze dodatki. Opanowanie podstawy wraz z dodatkami wcale nie jest takie trudne, a jak już się je opanuje, to można grać bez końca, bo z taką ilością płytek gra zawsze wygląda inaczej.
Bardzo lubimy grać w dwójkę, wtedy mamy poczucie, że jeszcze kontrolujemy to, co dzieję się z planszą. W 3 osoby gra się też ciekawie, jednak czasem ma się poczucie, że nasza kolej jest za rzadko i zanim przyjdzie nasza kolej, ktoś zdąży pokrzyżować nam szyki.
Nie wyobrażamy sobie też gry na 6 czy 7 osób, ale może to kwestia tego, że w tej grze najfajniejsze jest tworzenie i budowanie, a przy dużej liczbie graczy nie ma się aż takiego panowania nad planszą.
Tak czy inaczej, grę serdecznie polecamy. Wydatek może wydawać się duży, ale elementy są wykonane solidnie i dokładnie, więc gra będzie służyć nam latami.


Jak dla mnie ideał :)

Uwielbiamy Fasolki, więc zakup dodatku był koniecznością.
Moduł dla 2 graczy jest świetnym rozwiązanie. Nam zawsze brakowało tej opcji, a teraz możemy się cieszyć Fasolkami już w dwójkę. Gra się wygodnie, szybko, ale i taktycznie, trzeba myśleć i planować i to się nam podoba.
Rozszerzenie gry do 7 graczy to równie świetny pomysł, bo sporo naszych znajomych polubiło tę grę i teraz możemy grać wszyscy razem.
Co do Fasolkopająka mamy pewne wątpliwości. Nie zmienia się w rozgrywce prawie nic, dużo więcej punktów na nim zgarnąć nie można, więc nasuwa się pytanie "Po co to komu"? Dlatego trochę czasem przymykamy oko na instrukcję, by nie łączyć rozszerzeń i dokładamy go do innych opcji. Wtedy jeszcze ma to dla nas jakiś sens, gdy trzeba przewidywać więcej modyfikacji.
A rozszerzenie o Panie Fasolki i Dzieciaki... Genialne! Zwiększa to losowość gry i kombinowanie, bo przecież nie można powiedzieć wprost, czy chcemy się wymienić za Pana, Panią czy fasolowe Dziecko. Teraz łatwiej komuś przeszkodzić i pokrzyżować plany, chociaż z drugiej strony nam też może ktoś nieźle namieszać.
Podsumowując warto zaopatrzyć się w rozszerzenie, zwłaszcza gdy macie poczucie, że Fasolki nie budzą już tych emocji co kiedyś.


Jak dla mnie ideał :)

Dokładnie to, czego się spodziewaliśmy: humorystyczna karcianka z fajnymi grafikami. Nie trudna, choć w pewnym momencie można się zgubić w ilości bonusów, specjalnych cech i klątw. Ale jeśli nie ogarniasz swoich kart, to Twój problem ;) Spora losowość oraz możliwość nakładania na siebie kart i ich możliwości powodują, że chce się grać wiele razy, bo za każdym razem rozgrywka toczy się inaczej.
Dodatkowa zaleta, to osadzenie gry w tematyce powieści Lovecrafta. Potwory, przedwieczni, kultyści, itp. - no jak tu tej gry nie uwielbiać?!


Polski odpowiednik Scrabble, któremu niczego nie brakuje. Zasady są dość proste, wszystko zależy od naszego bogactwa językowego i odrobiny szczęścia przy losowaniu literek. Fajną opcją jest też możliwość układania sobie "własnej planszy" z polami bonusowymi za każdym razem w innym miejscu. Gra staje się dzięki temu bardziej losowa i tak szybko się nam nie znudzi.


Twister to więcej niż gra. To test na gibkość! Świetna zabawa na imprezach. I dla dzieci, i dla dorosłych. Na rozkręcenie atmosfery, na rozluźnienie, na złapanie lepszego kontaktu, na przełamanie lodów.


Musisz wykazać się kreatywnością i bogatym słownictwem. Im więcej osób, tym lepsza zabawa. I nie stresuj się, gdy nie będziesz mógł wydusić z siebie słowa, albo Twoja podpowiedzią będzie pierwsze słowo z listy tabu, tak to już bywa w tej grze. Dzięki temu jest zabawnie, są emocje i rywalizacja. Gra w sam raz na spotkanie ze znajomymi lub w rodzinnym gronie.


Bardzo prosta gra, mająca w sobie klimat lat 80. Produkty, po które stoi się w kolejce, to rzeczywiście ówczesne perełki. I z sentymentu stoisz w kolejce po wyrób czekoladopodobny. To nic, że poświęcasz na niego sporo kart, to nic, że jest mało wart, ale to wyrób czekoladopodobny, smak nie do podrobienia.
Gra wykonana bardzo estetycznie, postaci na kartach w charakterystycznych strojach, matka z dzieckiem z papierem toaletowym na wózku. Polecamy tym tęskniącym za dawnymi latami i tym, którzy tego nie zaznali, bo na pewno spodoba się Wam taka dawka rywalizacji, jaką dostarcza "Pan tu nie stał".


Zagranie w tę grę ze znajomymi spowodowało, że zainteresowaliśmy się planszówkami.
Gra jest fajnie skonstruowana, sama w sobie nie jest trudna, jednak sporo zależy od układu planszy, wyrzucanej liczby oczek na kostkach, jak i chęci współpracy innych graczy. Ma w sobie coś takiego, że po zakończeniu masz ochotę krzyknąć "ja chcę jeszcze raz". I tak w kółko, bo a nóż następnym razem to Ty zdobędziesz monopol na rudę czy też dostęp do portu i to Ty będziesz rozdawał karty".


Bardzo fajna gra rodzinna. Nie jest zbyt skomplikowana, więc można w nią grać z dziećmi. Dla starszych zwłaszcza wtedy, gdy lubimy rywalizować i być pierwszymi, jednak musimy mieć też trochę szczęścia. Szkoda tylko, że jest dla maksymalnie 4 osób.


Jak dla mnie ideał :)

Bardzo zmyślnie zrobiona gra. Niby mamy do dyspozycji tylko karty, niby zasady są proste i gra wydaje się być nieskomplikowana, ale jak przychodzi co do czego, to we wszystkich graczach budzą się takie emocje, dochodzi do takich układów, układzików i wymian handlowych, że możemy grać raz za razem, zapominając o upływie czasy, bo liczą się tylko nasze poletka i spieniężanie zbiorów.
Grę polecamy dla wszystkich niezależnie od wieku - proste zasady i graficzne przedstawienie rodzajów fasolek powodują, że nawet najmłodsze dzieciaczki szybko załapią, o co chodzi, a i dzieci, i dorośli pokochają mechanikę tej gry. W sam raz również na wieczory ze znajomymi, na rozkręcenie atmosfery na spotkaniach w mniejszym gronie czy też do wzięcia na piknik, plażę, itp.
Sami już nie możemy doczekać się, kiedy zamówimy dodatek i będziemy mogli grać w jeszcze większym gronie.