Bitewny Biurokrata - recenzje

Jak dla mnie ideał :)

Gra w naszym kraju absolutnie legendarna. Jej druga edycja zaś rozwija i uaktualnia świat do kanonu obowiązującego od blisko 3 dekad, a czego pierwsza edycja nigdy nie doczekała.

Dla wielu graczy sława Warhammera Fantasy Roleplay to nie tylko uniwersum, ale przede wszystkim mechaniczne aspekty, które niezależnie czy się je lubi czy nie, trudno odmówić im intuicyjności. System wyraża szanse w testach pod postacią procentów, z uniwersalnym wachlarzem modyfikatorów, które z łatwością można adaptować do większości sytuacji.

Sposób rozwoju postaci prowadzi nas przez szereg Profesji, które niejako szkicują na przestrzeni kampanii żywą historię postaci, a poza tym, wpisują się świetnie w dziejowy/historyczny motyw przewodni, gdzie by nauczyć się jakiejś umiejętności, nie wystarczyło zapisać się na jakiś kurs, gdyż takie 'kursy' nie istniały we wczesnym Renesansie... a raczej praktykując jakiś zawód poznajemy tajniki umiejętności z nim powiązanych.

System jest niezwykle krwawy i brutalny na tle współczesnej konkurencji, sprawiając, że nawet grając wytrawnym weteranem, obserwujemy wyniki rzutów kośćmi z przejęciem i emocjami, wiedząc, że zaraz nasza postać może pójść do piachu.


Dobry, solidny produkt

Początek sagi to zazwyczaj duży problem, wiele czasu trzeba poświęcić na zarysowanie postaci, które same w sobie nie zostaną dogłębnie rozwinięte, gdyż z jednej strony mało na to miejsca w książce seryjnej, a z drugiej trzeba czasu by Autor sam zdecydował w jakim kierunku rozwijać się będą postacie.

Zabójca Troli to przede wszystkim zbiór obowiadań przedstawiających wątki luźno ze sobą powiązane. Najbardziej dominującym motywem są oczywiście sceny walk niekiedy zajmujących kilka stron ciurkiem i jest to moim zdaniem najsłabszy aspekt wszystkich opowieści. Nie są złe, są poprawne, lecz musimy się przygotować na detaliczny opis zamachów, cięć, ciosów i 'uników w ostatnim momencie', które nie grzeszą wtórnością. Autor z czasem się rozkręca, a moim zdaniem należy o tej książce myśleć jako o bazie i preludium do do większej sagi, złożonej z krótkich opowiadań zebranych w formę noweli.
Jak to z krótkimi opowiadaniami bywa, wątki zaczynają się i kończą niezwykle szybko, zaś ich epizodyczność nie pozwala nacieszyć się konsekwencjami.

Dopiero spoglądając na Zabójcę jako na pierwszą część serii i tak też ją rozpatrując, postacie i historia nabierają kolorytu. W tych pierwszych dziełach Kinga, Gotrek i Feliks stanowią wciąż stereotypy, z których na szczęście, w kolejnych przygodach, wyrastają nabierając kolorytu. Przyjemna lektura dla fana Warhammera.