Hallas - recenzje

Dobry, solidny produkt

Obserwacja nr 1: monety są odlewane, nie bite.
Obserwacja nr 2: są solidne i konkretne w swoich gabarytach.

Jako zabawka i gadget - świetna sprawa. Zdecydowanie nie skończę na jednym komplecie. Miłośników rekonstrukcji wszelakiej może jednak zawieść, bo swoimi gabarytami mocno odbiegają od realnym monet np. średniowiecznych. Myślę też, że oddzielenie rodzajów monet nie tylko kolorem ale też rozmiarem/kształtem/grubością jest ciekawym pomysłem nie zrealizowanym w tym zestawie.


Jak dla mnie ideał :)

Jako remake gry Starcraft wiele oczekiwałem po tej produkcji.

Trzeba przyznać, że gra jest dopieszczona wizualnie. Figurki ładne, cieszące oko i samym swym wyglądem skazujące moc danej jednostki (najmocniejsze jednostki są naprawdę masywne).

Gra ma też dopieszczone zasady. Podstawowa instrukcja jest przejrzysta a dodatek w postaci indeksu pojęć wraz z wyjaśnieniami doskonale się sprawdza w grze. Wygląda na to, że FFG w końcu zaczęło wydawać bardzo czytelne i funkcjonalne instrukcje.

Same zasady nie są skomplikowane, co więcej niewiele trzeba pamiętać by grać samodzielnie - w zasadzie tylko działanie czterech dostępnych w grze rozkazów. Sposób przeprowadzania bitew jest do opanowania po przeprowadzeniu trzech starć.

Należy też zauważyć, że frakcje mają swój charakter, znacząco się od siebie różnią i wymagają przyjmowania różnych strategii.

Słowem mamy do czynienia z dopracowaną grą strategiczną wagi średniej skupiającą się na przeprowadzaniu bitew i wykonywaniu precyzyjnych uderzeń.

Moim zdaniem gra ma szansę na spory sukces, można się spodziewać, że zobaczymy w przyszłości Tyranidów, armię imperialną, być może Necronów i Tau.

Kwestia ceny: Gra jest droga, strasznie. W momencie mojego zakupu było to dokładnie 100 dolarów (w przeliczeniu na złotówki). Uważam, że rozsądną ceną, w której z czystym sumieniem mógłbym polecić zakup każdemu jest 250zł, zapewne tyle by kosztowała gra gdyby nie niski kurs złotówki oraz licencja Warhammer 40k, która swoje musiała dodać do ceny.


Jak dla mnie ideał :)

Od dłuższego czasu poszukiwałem gry karcianej, która będzie idealna. Wiadomo, że ideałów nie ma ale czemu nie mamy do nich dążyć?

Najłatwiej jest mi określić Doomtown porównując grę do produkcji ze stajni Fantasy Flight Games z rodzaju Living Cadr Game.
+++ dwa core sety wystarczą by móc budować każdą talię. Do tego wspierany jest format double barrel pozwalający na użycie maksymalnie dwóch takich samych kart, do którego to wystarcza jeden core set. Nie ma co porównywać do gier LCG, gdzie standardem jest wymaganie kupna trzech core setów (z obowiązkowym uczuciem, że ten trzeci kupujemy dla kilku tylko kart - w przypadku Netrunnera jest to chyba 10...)
+ gra ma przygotowane zasady do rozgrywki na 2,3,4 osoby, dobrze się skaluje
+ dodatki wychodzą z mniejszą częstotliwością niż w przypadku gier FFG. Czy trzeba wspominać, jak dobrze wpływa to na zasobność kieszeni i łatwość wejścia w grę później, niż jej start?
+ jeśli ktoś mierzy jakość gier w ilości zawartego papieru, to Doomtown również osiąga tu przewagę nad konkurencją.
+ grę rozpoczyna się mając na stole wybrany przez siebie zestaw postaci. W dużym stopniu eliminuje to problem słabego dociągu.
+ mechanikę gry cechują trudne do opisania pokrótce, a istotne dla rozgrywki i budowania talii subtelności, których trudno szukać w innych znanych mi grach karcianych (MTG, Netrunner, Conquest). Przede wszystkim unikalny sposób rozstrzygania strzelanin oraz kolejności zagrywania akcji za pomocą gry w pokera, który wpływa na cały proces konstrukcji talii, dyskretnie eliminuje chęć poddania się pokusie wrzucenia do decku wszystkich kart z najpotężniejszymi efektami i najmniejszymi kosztami. Odnoszę wrażenie, że nie ma kart bezużytecznych.


Ale nie jest totalnie różowo
- core set zawiera tylko dwie talie startowe. Teoretycznie da się zbudować jeszcze dwie, ale trzeba je zrobić samemu. LCG ze stajni FFG oferują tu więcej dla początkujących graczy. Taki Conquest daje siedem decków, które same w sobie oferują godziwą rozgrywkę.
- wersji PL nie będzie.


W porządku, bez rewelacji

Ciekawa zabwka. Za pomoca tych bloczków można wytłumaczyć czym jest inflacja.

Miałem nadzieję, że bloczki będą składały się z dwustronnych banknotów jednak tu spotkał mnie zawód.


Dobry, solidny produkt

Aby utworzyć skrzydło X-Wingów trzeba mieć ich minimum 3. Ten jest właśnie tym trzecim. Tak jak przy zakupie dodatkowego Tie-Fightera podstawową zachętą do zakupu są nowe karty nieobecnie w core secie.


Dobry, solidny produkt

Posiadam dwa zestawy podstawowe i piąty Tie Fighter w zasadzie nie był mi potrzebny ale zestaw zawiera kilka kart, które chciałoby się mieć do dyspozycji. Dodatkowo we wszelkich bitwach powyżej stu punktów znajdzie się zastosowanie do każdego dodatkowego Tie-Fightera.


Dobry, solidny produkt

Chyba podstawowym powodem do posiadania tego dodatku to Darth Vader. Sam TIe Advaned nie zrywa jakoś czapki z głowy ale to chyba pierwszy statek Imperium, który pozwala na strzelanie czymś więcej niż bronią podstawową.


Jak dla mnie ideał :)

B-Wing to niezbyt żwawa bestia zupełnie inna niż podstawowy X-wing. Można ją napakować wszelkiego rodzaju rakietami i siać spustoszenie w szeregach imperium. Bardzo fajny dodatek.


Dobry, solidny produkt

Dla mnie był do drugi Core Set. Posiadanie jednego nie pozwala na jakiekolwiek urozmaicenie rozgrywki. Poosiadanie dwóch to same zalety - dwa razy więcej podstawowych myśliwców, dwa razy więcej kostek (które osobno kosztują chyba z 35zł) więc tak naprawdę jeśli ktoś ma zamiar zagrać więcej niż raz w tą grę to drugi core set to konieczność.


Jak dla mnie ideał :)

Pączki mają w sobie urok. Ich rozłożenie wymaga operowania bez pełniej wiedzy o strukturze elementów przy pierwszym rozbieraniu. Co więcej złożenie pączków w całość nie jest oczywiste i też chwilę trzeba nad tym popracować.


Dobry, solidny produkt

Ach, wspaniała gra dla miłośników sagi. Intrygi, groźby, zdrady -wszystko czego można by sobie życzyć. Niestety nie wszystkie domy mają taką samą szansę na wygraną. Coś przy tworzeniu gry poszło nie tak i w przeciwieństwie do faktów książkowych Greyjoy jest w stanie sam zdobyć Lannisport i go utrzymać nawet bez pomocy Starka. Z racji beznadziejności tej sytuacji chyba lepiej grać bez Greyjoya na czterech i pięciu graczy.


W porządku, bez rewelacji

Przekręcanie dysków ma swój urok i myślenie geometryczne jest dobrą odskocznią od standardowego w grach planszowych myślenia liczbowego. Przez to jednak gra robi się bardzo mózgożerna gdyż przewidywanie ruchu przeciwnika staje się bardzo trudne. Dlatego też nie jest łatwo wprowadzić nowych graczy do rozgrywki.


Dobry, solidny produkt

X-wing w swojej podstawowej wersji jest bardzo prostą grą pozwalającą jednocześnie na sporo kombinowania. Wszystko dzięki równoczesnemu podejmowaniu decyzji o ruchu. Co ciekawe gra podoba się świeżym graczom, którzy z grami planszowymi mają mało do czynienia.


Dobry, solidny produkt

Jest to gra, którą zakupiłem po pozbyciu się przerośniętego i otyłego Descenta. Prostota rozgrywki połączona z pewną niepowtarzalnością każdej z kolejnych zachęca do rozgrywki. Jeśli miałbym szukać na siłę wad, to może czasem zbyt duży ascetyzm w wykonaniu elementów kartonowych i brak możliwości rozgrywki niekooperacyjnej.


Jak dla mnie ideał :)

Jest to jedyna euro-gra jaką trawię. Może ktoś mi zaraz zarzuci, że tak naprawdę jest to gra karciana, ale tu interakcji między graczami jest na tyle niewiele, że i tak zajmujemy się po prostu zebraniem jak największej ilości punktów.
Gra zdecydowanie podoba się kobietom. łatwo też wyjaśnia się zasady gry nowym graczom - po jednej rozgrywce większość nabiera samodzielności.


W porządku, bez rewelacji

Pierwszy dodatek ma tą podstawową zaletę, że przygody znajdujące się w nim są ciekawsze niż te z podstawowej wersji. Niestety zaczyna on namnażać zasady gry zamiast korzystać z wprowadzonych w podstawowej wersji rozwiązań co wydłuża czas wprowadzania graczy do rozgrywki.


W porządku, bez rewelacji

Początkowe nastawienie do tej gry miałem zdecydowanie pozytywne. Niestety po wielokrotnych rozgrywkach wyszły na jaw wady gry nie pozwalające cieszyć się nią w większym gronie graczy.
Wypunktować muszę trzy główne problemy, na które napotykali gracze zapoznawani z grą: po pierwsze źle zaprojektowane karty zdolności postaci - koszty ich użycia nie są czytelne.
Po drugie, opisy przygód wymagały bardzo dokładnego przeczytania ich przez co najmniej dwie osoby (po jednej po obu stronach) by w trakcie rozgrywki nie następowała konsternacja, gdy jedna ze stron wyciąga gdzieś z opisu zasadę, o której istnieniu druga strona nie miała świadomości. Trzeci i najważniejszy problem, to dodatki. Niestety, gdy zaczęły pojawiać się dodatki wyszło na jaw, że nikt nie przemyślał systemu rozgrywki i nowe zasady z każdego z dodatków nawarstwiają się jak komórki rakowe na niezbyt zdrowym już na początku organizmie. Podstawowy zarzut dotyczy mnożenia talii kart, z których korzysta Overlord, różnych zasad ich zagrywania. To mogło być ujednolicone ale nie jest.

Reasumując - za najlepiej zaprojektowane elementy gry uważam te, które w prawie niezmienionej formie zostały przeniesione z pierwszej edycji gry.

Mam też zarzut związany z samym projektem rozgrywki. Informacja tajna znajduje się tylko po stronie Overlorda. W grze, w której pełni on rolę przeciwnika a nie mistrza gry jest to nie fiar. Często na turę, dwie przed zakończeniem przygody Overlord ma dokładny ogląd całej sytuacji i wie czy wygra czy nie (plus-minus rzuty kostką). Często można powiedzieć "Niezależnie od tego co zrobicie to i tak wygrałem".

Kilka osób wyraźnie zaznaczyło, że grać w tą grę więcej nie chce dlatego znacznie bardziej polecam gry z serii Dungeons & Dragons jak Castle Ravenloft - grania w tą przyjemną grę nikt jeszcze nie żałował.


W porządku, bez rewelacji

Wprowadzenie nowych postaci na pewno urozmaica rozgrywkę ale odnoszę wrażenie, że docenienie ich wpływu na możliwe strategie wymaga dużej ilości rozegranych gier. Niektóre postacie po stronie Mordoru mają dość wąskie warunki wprowadzenia ich do rozgrywki, postacie po stronie elfów mają natomiast tą zasadniczą wadę, ze nie mogą się ruszyć z miejsca. Nie pozwalają więc na zbyt dużą zmianę taktyki niemniej widać wyraźnie, że twórcy starali się przez to uczynić grę jak najwierniejszą w stosunku do książkowego oryginału.
Problemem też jest komplikacja zasad dotyczących obsługi nowych kostek - nie można przez to uczynić dodatku stałym elementem gry: dla nowych graczy trzeba go odseparować od wersji podstawowej.


Jak dla mnie ideał :)

Mamy do czynienia z bardzo solidną grą dla dwóch graczy. Za jej pomocą można odtwarzać wydarzenia z trylogii a często poprowadzić Wojnę o Pierścień zupełnie innymi drogami niż przedstawiają to książki. Rozgrywka dla większej ilości graczy pozostawia pewien niedosyt szczególnie, jeśli dójka graczy znajduje się po stronie Wolnych Ludów - gra jest zaprojektowana do rozgrywki w dwójkę i tak powinno się z niej korzystać.


Dobry, solidny produkt

Zamawiając miałem poważne obawy, czy dodatek jest wart swojej ceny. Niby figurki, niby zestaw terenów, niby coś tam jeszcze... Otwierając pudełko pierwsze co rzuciło się w oczy to figurki. Wykonane są genialnie, jak na grę planszową oczywiście, i zaraz chce się je rozstawić na planszy, najlepiej jeszcze pomalować. Jakość jest tak zadowalająca, że ma się ochotę od razu kupić pozostałe paczki z armiami.