Lorienjo

Weteran

Obserwowani

13 użytkowników

Zobacz wszystkich
Obserwujący

3 użytkowników

Trochę bezproduktywnie, ale trudno.

Opis gry, znaczy się jej zawartości, jest chyba od wersji de Lux. W podstawowej wersji nie ma figurek żołnierzy, ani plastikowych podstawek. Tylko papier. Co nie znaczy, że tego nie da się dokupić od producenta. Można też dołożyć swoje figurki, 15 lub góra 20mm (te 1/72 z opisu), ale po co? To do niczego nie jest potrzebne. I to mówię ja, który uwielbia figurki, a nie cierpi żetonów. Tu mi to w ogóle nie przeszkadza, bo to taka gra, karcianka.

No i te "kości" w kształcie nabojów... Ładne, klimatyczne, niestety plastikowe i nie za duże, to i masy im brak, więc chyba lepiej od razu je zastąpić jedną k6 i trzema k10. Ale jak ktoś się upiera, to proszę bardzo, działają.


Kupiłem bo grać można solo, co akurat dla mnie jest istotne (Han Solo). Kupiłem bo wojenna, a to tygryski takie jak ja lubią najbardziej. Fakt, wolałbym klimat II WŚ, ale... Kupiłem uszkodzoną, więc było taniej!

OK, kupiłem i co? Spodobało mi się! Szybko da się rozstawić, trochę dłużej zajmuje wykombinowanie z kim i z czym udać się na wybraną misję, a potem... Potem to zaczyna się zabawa.

Plus duży, że musisz wykorzystać to, co zabrałeś ze sobą. Cuda zrzutów nie ma. Choć nie do końca, pewne karty jako tako mogą wesprzeć, ale bez przesady. Za to inne ci utrudnią misję, więc wychodzi na zero. Jak nie masz farta, to zagrają ci hymn pożegnalny. No właśnie karty. Tak to karcianka ale z mapą, no z planszą pokazującą dokąd zmierzasz i co już po drodze "odwiedziłeś". A jak odwiedziłeś, to kogo spotkałeś. To drugi element losowy. Tak, zaciągnij się mówili, poznasz świat, spotkasz ciekawych ludzi. Świat jest piękny, tylko czemu wszyscy chcą mnie zabić? Aaa... Jestem in the ARMY now!

Plus drugi, że możesz w "spokoju" pokombinować, jak rozwiązać kolejne spotkanie. TAK, musisz ich zatłuc jak najszybciej, bo jak nie, to oni ci to zrobią. W wojsku na strzelnicy mieliśmy takie plakacik... I to jest trzeci element losowy, znaczy czy jesteś w formie przyłożyć się do roboty, znaczy tu broni. A jak nie masz dziś farta, to patrz powyżej. Zatłuc, ale jak? Mode HERO, znaczy sierżant walczy, a reszta zwiedza? Mode CAUTIOUS, znaczy oddział walczy, a ty zbierasz medale? A może COOPERATION, znaczy razem? A CZAS goni.

I to jest trzeci plus, nie ma co się roztkliwiać, to je wojna a nie szachy. Fakt, czasówek nie lubię, ale bez tego nie byłoby klimatu.

Plus czwarty, że możesz z kolegami. Znaczy jesteście razem i robicie to samo. Małe RPG? Wieczorem, przy... kolacji... Czemu nie, można się pośmiać, że ktoś za wyrywny na tamten świat... Zawsze można spróbować jeszcze raz, tym razem bez hymnu.

Plus-minus, gra jest w jedynie słusznym języku angielskim. No ale taki mamy klimat, w danym momencie jesteśmy w NATO, więc ucz się kolego, nie tylko taktyki i strzelania.

Minusy? W zasadzie jeden, albo dwa. Na planszy nie ma gdzie dobrze rozstawić przeciwników. Ale od czego kiepełko? Można nie używać planszy, albo wykukać swoją własną (patrz fora amatorów wojaczki kartami). A drugi? No, ten to będzie kosztowny. Chciałoby się więcej sprzętu, więcej możliwości wsparcia, więcej sprzętu do wyboru mówiłem, znaczy się solidna zbrojownia i zaplecze. I tu dochodzimy do pieniędzy. Chcesz więcej, lepiej, dalej, mocniej, intensywniej żołnierzu? Wysupłaj gotowiznę i kup kilka dodatków. I masz. Jak z każdą armią na świecie. I to jest ten klimat.


Dobry, solidny produkt

Opinia będzie powielać, to co już pozostali gracze napisali. Dobra, solidna gra Z FIGURKAMI! Będą dodatki z następnymi FIGURKAMI! Ja po prostu nie lubię grać żetonami ani bezpłciowymi pionkami. Figurki można pomalować, co już widziałem (szkoda, że nie zrobił tego producent)Star Wars to postacie, bohaterowie i tak ma być. Plansze modułowe, gra nie jest zamknięta. Można z nią zrobić co tylko się chce i to na wiele sposobów. Wystarczy wyobraźnia. A zasady? No są. Fakt, ja wolę te prostsze mechaniki, ale i tu nie jest tak strasznie. Jedyne co mi się nie spodobało, to organizacja pudelka, a właściwie to jej brak. Pudło jest solidne, a więc producent mógł się postarać o jakieś przegródki, tace na te wszystkie elementy. Bo tak to mamy lekki chaos. A tego nie lubię. I mam jeszcze marzenie, aby plansze były 3D. No cóż, to chyba będę musiał zrobić sobie sam.

Ale ja nie o tym. Na stronie producenta pojawiły się pierwsze FAQi (oprócz zasad turniejowych). Szukać albo poprzez artykuł albo przez stronę produktu.


Dobry, solidny produkt

Ucieszyłem się. Tak, dokładnie to mam na myśli, ucieszyłem się… dowiadując się, że powstał dodatek do „World of Tanks Rush”. Dlaczego? Bo to jest bardzo łatwa do nauczenia, na imprezę, na spotkanie z kolegami i koleżankami też, prosta (prawie) gra karciana do zabawy. I niech by tak zostało. Ale…

Ale jak to zwykle bywa, są plusy i minusy. Rozumiem, ktoś chce zarobić, a zarobić to nie grzech. W porządku, tylko kto „zepsuł takiego baranka”? Zepsuł? No może nie do końca, ale po kolei.

Więcej pojazdów. Tak. Brytyjczycy. Tak. Choć tu akurat, ci co znają historię, na pewno plują. Ale to nie gra historyczna. Więcej graczy… Jasne, jak ma się wielu znajomych podzielających twe upodobania i chcący grać w to samo o tej samej porze. Pan Sztaudynger nawet tego nie przewidział. Ariergarda… „Znaczy, tylno straż, kto od tyłu to go strasz”. Tak. To daje możliwości. Zresztą jak i poszerzenie rezerwy oraz zmiana z niej korzystania. Tak i to bardzo. No to co, genialne? Nie.

Dodatki, nie tylko te karciane, mają to do siebie, że powstają dla zarobku przeważnie. I żeby się sprzedały muszą wnosić nowe, niekoniecznie nową jakość. Tak jest i z „Drugim frontem”. Baza główna? Trzy to za mało? Nowe osiągnięcia… Jak ktoś myślał, że w starciu pojazdów pancernych chodzi o to, że wygra ten, kto „natłucze więcej tego draństwa”, to się myli. Chodzi o zakulisowe „podchody” i wszystko, co z tego wynika. Masz więcej koszar, masz mniej, wydałeś więcej kasy, a może mniej, masz więcej „szrotu”, a może lepiej mieć więcej „wielkich kotów”, to ty kończysz, a może to Wołodyjowski, aby wstydu oszczędzić. Już w pierwszej części nie zawsze ten, kto skończył wygrywał i to było śmieszne, zwłaszcza w odpowiednim towarzystwie. Ale teraz, po zatrudnieniu księgowego i wykryciu szczura tyłowego, który tylko kombinuje z drugiej linii, wyjdzie na to, że nikt nie uwierzy, nawet jak zobaczy.

Więc co? Kupić, nie kupić? Moim zdaniem kupić, jak podoba ci się część pierwsza. W końcu więcej sprzętu na pokładzie. A te minusy? Trudno. Można o nich zapomnieć, wyrzucić z talii niechciane „osiągnięcia” i już. Grunt, aby wszyscy się dobrze bawili. Bo o zabawę tu chodzi, o nic więcej.


Dla fana Star Wars jest to chyba najciekawszy set figurek, gdyż dotyczy klasycznej trylogii, czyli postacie mają największy "staż historyczny" w uniwersum. Fakt, niektóre postacie nijak się mają do filmów, ale przecież to jest gra. Poza tym to jest ten pierwszy zestaw, a to też ma jakieś tam znaczenie. Gra także ma swe plusy, zwłaszcza, gdy mamy starter (mapa, instrukcja, żetony, kostki). Fakt, minusy także się znajdzie, ale w końcu to Star Wars.

Gdy nie jesteś fanem, to poczujesz się rozczarowany. Marnej jakości plastik, figurki powyginane i trzeba trochę nad nimi popracować np. w gorącej wodzie, aby doprowadzić je do jako takiego wygladu. Ale miały być elastyczne... Moim zdaniem to błąd powielany w następnych zestawach. Po drugie gra "kolekcjonerska", czyli aby uzbierać figurki, których pragniesz, to poniesiesz niemałe koszty i będziesz potrzebował czasu, tak jak w przypadku "karcianki".

Wniosek? Dla fana to jest to. A gdy nim nie jesteś to poszukaj czegoś innego.


Teichan

Liczba recenzji: 413

Dariusz Góralski

Liczba recenzji: 110

Wiktor

Liczba recenzji: 95

Vukodlak

Liczba recenzji: 86

Seancamel

Liczba recenzji: 7

Drachu

Liczba recenzji: 18

Radosław

Liczba recenzji: 63

Kwasiu

Liczba recenzji: 20

Hex_6

Liczba recenzji: 20

Skellik

Liczba recenzji: 3

NLoriel

Liczba recenzji: 137

Ojciecfelix

Liczba recenzji: 118

Red5

Liczba recenzji: 19

Red5

Liczba recenzji: 19

Vukodlak

Liczba recenzji: 86

NLoriel

Liczba recenzji: 137